wlasnie wrocilam z wesela..
nie wiem czemu, ale nie jestem zmeczona, pewnie wytrzymalibysmy jeszcze troche, ale towarzystwo sie wykruszylo dosc szybko.. kinia byla piekna, lukaszowi tez niczego nie brakowalo :P
najlepsze jednak wydarzylo sie tuz przed slubem..bylismy juz spoznieni, gdy podjechalismy pod kosciol, na palcach weszlismy do srodka, juz mielismy zajmowac miejsca w tylnych rzedach, zeby nikt sie nie zorientowal, gdy okazalo sie ze przy oltarzu wcale nie kleczy ani kaska ani lukasz i co najgorsze to nie ten kosciol..wybieglam z kosciola, aby zatrzymac odjezdzajaca mame i naprawic ten blad :P na szczescie wkoncu trafilismy do odpowiedniego kosciola, w ktorym braly slub te osoby co trza heheh
zaluje troszke, ze nie wzielam aparatu, trudno..moze dorwe jakies zdjecia i wsadze tu cos kiedys..
a wspomnianej wyzej mlodej parze zycze wszystkiego co najlepsze na tej ich nowej, wspolnej drodze zycia :) kochajcie sie mocno!!!

Name:


Komentarze: